... czyli podróże małe i duże ...

Gorce 2014

… Turbacz czyli Veni Vidi Vici

Panorama-Gorce

 

Już 2 tygodnie mijają od naszych ostatnich wyczynów w górach więc trzeba się było wreszcie zmobilizować do jakiegoś wypadu. Dlaczego padło na Turbacz (1310m n.p.m.) nie wiem, pewnie dlatego, że należy do Korony Gór Polski a poza tym Kasia wspominała, że kilka razy tam była i się jej podobało 🙂

  Nasza Trasa Na starcie

Dodatkowo do wstania rano mobilizowało nas to, że jedzie z nami Asia i nie będzie wymówki żeby obrócić się na drugi bok jak zadzwoni budzik. Plan dodatkowo Marcin podbudował wyznaczeniem trasy na stronie www.mapa-turystyczna.pl. Trasa miała mieć 29,6 km a jej przejście miało nam zająć 8 h 15 min taaaaa 😛 teraz jak o tym myślę to przeszliśmy spokojnie ponad 30km a zajęło nam to 11 godzin z czego 2-3 godziny mogły łącznie stanowić odpoczynki.

Marcin wstał o 3:00 ale ja odwróciłam się na drugi bok, twierdząc, że zrobienie kanapek zajmie mi maksymalnie 30min więc żeby wyjechać o 4:00 mogę spać do 3:30 😛 Kanapki zrobiłam i ostatecznie przy samochodzie byliśmy o 4:10. Niestety jeden, drugi telefon do Asi i echo 😛 Marcin próbował jeszcze z trzy razy z tym samym efektem 😛 spała snem sprawiedliwego 😛 no cóż …. postanowiliśmy pojechać sami 🙂 Za mały sabotaż wycieczki się nie gniewaliśmy bo najważniejsze, że mieliśmy motywację, żeby wstać rano i się spakować 😛 bo potem to już wszystko z górki idzie 🙂 Trasa nawet nie była skomplikowana, łącznie około 170km w jedną stronę i rano nie mieliśmy żadnych samochodów na drogach. Po drodze jeden przystanek na stacji paliw po jakieś energetyki na początek dnia i spokojna jazda. Miejscowość Rzeki prawie że minęliśmy i znalezienie początku szlaku zajęło nam z 30 minut. Potem to już bez problemu. Niebieskim do góry 🙂 z mapy i drogowskazów, których na trasie było sporo wiedzieliśmy ile zajmie nam kolejny odcinek trasy.

  Na trasie Wiatrołomy

Na początku etap, który miał nam zająć 2h30min zrobiliśmy w 1h30min 🙂 do samego Turbacza ucinaliśmy sporo na czasie a przystanki zrobiliśmy sobie 2 na zjedzenie kanapek i leniuchowanie podziwiając widoki, trzeci odpoczynek był już na Turbaczu.

[M] Początek szlakiem niebieskim do szczytu Gorc Kamienicki, później zielonym pomykaliśmy aż pod Kiczorę, a od Kiczory już czerwonym na Turbacz. Po drodze trafiliśmy miejsce, gdzie znajduje się jaskinia Zbójecka Jama 🙂

Na Turbaczu oczywiście sesja zdjęciowa 🙂 jako „archivement” (zadanie) wypiliśmy na szczycie kawę z termosu a po chwili na górę weszła grupa czterech wesołych panów w średnim wieku i ich „archivementem” było zagranie na szczycie skocznej melodii na organkach zwieńczone wspólnym zdjęciem pod słupem geologicznym 🙂 Na trasę ruszyliśmy o 7:00 a na górze byliśmy ok godz. 13:00. Później zeszliśmy do schroniska, które minęliśmy w drodze na górę. Pomyśleliśmy o zjedzeniu czegoś na ciepło i kupieniu nowych książeczek GOT, żeby wrócić do zbierania punktów i pieczątek z wycieczek ale jak zobaczyliśmy kolejkę na jakieś 30-40 min stania sięgającą połowy jadalni to daliśmy sobie spokój i z jedzeniem i z książeczkami.

  Coffee on the Turbacz Na szczycie Na trasie Widok z Kiczory

Na parterze schroniska usiedliśmy tylko na ławce, zjedliśmy ostatnie kanapki i ruszyliśmy w trasę powrotną tym razem, żółtym szlakiem. Na początku po piętach deptała nam wycieczka dzieciaków z podstawówki ale zostali daleko z tyłu i po jakimś czasie już nie słyszeliśmy gromkich krzyków dzieciaków 🙂 Dobrze, że w górę wybraliśmy niebieski szlak bo mimo zachmurzenia i braku widoczności sama trasa była ładna i szło się przyjemnie mimo ciągłego zbaczania z niej, żeby obejść wiatrołomy. Na szlaku żółtym wiatrołomów było więcej i wyglądały ponuro i strasznie 😛 ciągle robiliśmy całkiem dobre czasy przejść, na każdym odcinku ucinaliśmy przynajmniej 5-10 minut więc mimo zmęczenia szliśmy całkiem dobrze. Przy końcu trasy zrobiliśmy sobie jeszcze mały skrót ścieżką przyrodniczą, żeby nie mieć do przejścia zbyt dużego odcinka asfaltem. Potem jak już niestety do drogi asfaltowej zeszliśmy to Marcin znalazł jeszcze jedną ścieżkę na skróty i gdzieś między płotami i posesjami przemknęliśmy do parkingu, gdzie stał samochód 🙂 Na dole byliśmy o godz. 18:00. Ostatnie 2 km trasy siąpił deszczyk ale było to całkiem znośne. Jak tylko wyjechaliśmy na główną drogę zaczęło lać jak z cebra 😛 kolejny raz mieliśmy szczęście i nie przemokliśmy mimo że na deszcz zanosiło się od rana 🙂 Sam Turbacz jakąś szczególnie rewelacyjną i widokową górą nie był a przy zejściu ścieżką przyrodniczą złośliwe okazały się schodki z kłód drewna, na których się kilka razy pośliznęłam. Nam podobało się samo przejście trasy ponieważ miała około 30km a nawet więcej i udało się nam pozytywnie zmęczyć 🙂

 

[M] Trasa miała na pewno więcej niż 30 km, gdyż na mapie liczy po liniach prostych ( z tego co zauważyłem zgrywając ślad na GPS) jak Bożenka wspomniała klimatu Wielkiej Pardubickiej dodawały wiatrołomy 🙂