... czyli podróże małe i duże ...

Świat

… czyli gdzie ostatnio byliśmy 

 

2021

 

Chorwacja, Drasnice

1 – 4 lipca

Wyjazd stricte imprezowo leżakowy, czyli polecieliśmy odwiedzić naszych znajomych w Drasnicach na Chorwacji. Nie chodziliśmy po górach mimo, że był pomysł na trasę ok. 10 km, ale dość skutecznie nam  to przeszło przy temperaturze 36 stopni 🙂 Wyjazd wyglądał jak w filmie Dzień Świstaka czyli; wstajemy, śniadanie, plaża, obiad, drzemka, jaaazda do północy 🙂 i następny dzień podobnie. Sama miejscowość bardzo urokliwa, bez tłumów turystów, głównym językiem jaki tam słyszałem to czeski, później polski, a na końcu chorwacki 🙂

 

***

 

Szczecin

11 – 13 czerwca

Tak bardzo spodobała nam się jazda PKP, że z powrotem wracaliśmy samolotem 🙂 Za to Szczecin super, gonił mnie lagun rozbiłem telefon, obdarłem kolana, próbowaliśmy świetnych kanapek z makrelą, rewelacyjne miasto na weekendowy wypad

 

***

 

Albania, Tirana, Gjirokastra, Permet

02 – 26 maj

Miał być Reunion, ale wiadomo covid 😉 i kupiliśmy Albanie, był to strzał w dziesiątkę. Już sama stolica bardzo nam się spodobała, masa życzliwych ludzi, świetne widoki i tak wylądowaliśmy w Gjirokastrze, tu mieliśmy zostać tylko 3 dni … tylko 🙂 zrobiło się półtorej tygodnia, ale warto było. Dwa pasma gór pod nosem, wiele nieodkrytych miejsc, zaczarowane monastyry, do tego psy pasterskie, żmije i skorpiony (jeden mnie dziabnął – skorpion nie wąż :P). Albania to tegoroczny nasz główny wyjazd, który bardzo pozytywnie nas zaskoczył, na pewno jeszcze tu wrócimy 🙂

 

***

 

Beskid Niski, Wołowiec, Nieznajowa

19 – 21 marzec

Beskid Niski czyli najbardziej dzikie pasmo gór w Polsce, mimo w sumie początku wiosny poruszaliśmy się raczej w zimowych klimatach. Łemkowszczyzna przywitała nas mrozem i śniegiem, ale słońca też było dużo, pewnie dlatego aby ogrzać stopy po przeprawach przez rzeki. Poznaliśmy tez bardzo sympatycznego psa Plampacza.

 

***

 

Mazury, Szymany, Sasek Wielki

19 – 21 luty

Wiadomo Covid i za granicę to lecieć się nie da, jakoś tak wpadliśmy na pomysł, aby prawdziwą zimę zobaczyć na Mazurach. Kilka dni wcześniej mrozy dochodziły ponad 20 stopni poniżej zera, a gdy przylecieliśmy zaczęła się odwilż. Nie powstrzymało to nas do małego survivalu; połaziliśmy po tafli zamarzniętego jeziora, gotowaliśmy wodę w zupełnie inny sposób niż zawsze, zapadliśmy się w śniegu, aby finalnie wylądować w Agroturystyce Lasek, gdzie właściciele rozpieszczali nasze podniebienia 🙂

 

***

 

Gdańsk, Władysławowo, Hel

29 styczeń – 1 luty

Latać się nie da, hotele zamknięte więc ruszamy na na Hel z namiotem. Zapakowaliśmy się do Pendolino po 6 godzinach znaleźliśmy się nad morzem, aby finalnie wylądować na Półwyspie Helskim, gdzie zrobiliśmy sobie mały treking z noclegiem w namiocie na plaży 🙂

***

 

 

Archiwum

 

2020

2019

2018

2017