… czyli gdzie ostatnio byliśmy
2026
Macedonia, Ochryda, Peshtani
25 – 28 lipca
Do Macedonii chętnie wracamy, tym razem jesteśmy w środku sezonu letniego, a towarzyszy nam Kasia, która z niejednej miski już z nami jadła. Naszym celem jest Park Narodowy Galiczica. Ruszamy z miejscowości Elshani i wspinamy się na 2000 m n.p.m., podziwiając z góry Jezioro Ochrydzkie. Nocleg mamy w schronisku, a raczej w bazie macedońskich ratowników górskich Spiridon, tam m.in. degustujemy rakiję, która, prawdę mówiąc, towarzyszy nam każdego dnia. Następnego dnia ruszamy do miasteczka Peshtani, gdzie czeka na nas ulga w chłodnej wodzie jeziora Ochrydzkiego. Weekendowy wypad uznajemy za bardzo udany. 🙂
Link do relacji: Macedonia, Galičica 2026
Słowacja, Dve Veže
19 lipca
Jednodniowy szybki wyjazd na znaną i lubianą via ferratę Dve Veze (Dwie Wieże), jak zawsze bardzo udana wspinaczka. Do tego świetnie spędzony czas w Žilinie.
Słowacja, Martinske Hole
11 – 12 lipca
Słowację bardzo lubimy, bo to kraj sympatycznych ludzi, gór i dobrego piwa. 🙂 Tym razem pojechaliśmy wraz z Kasią, bo ona rozpoczyna sezon ferratowy 2026, więc na spokojnie via ferrata Martinske Hole czyli maksymalnie C, do tego nocleg na szczycie, aby się zbytnio nie forsować. Ogólnie cała trasa super z małym zgrzytem z zakopiańskimi dzbanami, ale damy i dżentelmeni nie rozmawiają na takie tematy :). Wieczorem przy piwku i Beherowce kombinowaliśmy jak będziemy wracać i za namową Kaśki wymyśliłem trasę do znanej nam dobrze Nezbudskiej Lúčki, trasa mimo niepogody rewelacja, do tego na koniec przepiękne widoki na zamek nad rzeką Wag.
Francja, Grenoble
26 – 29 czerwca
W Polsce upały… we Francji też, a my ruszamy wraz z Basią i Rafałem zdobywać Bastylię, dla odmiany wspinając się na nią via ferratą D+. Startujemy wcześnie rano, bo pogoda w betonowym Grenoble nam daje się ostro we znaki, miejscami jest około 40 stopni. Rankiem jest ok, a ferrata bardzo ciekawa szczególnie mostki francuskie dające mi niezłe wciery, ale to D+ wiec łatwo nie było. Pijąc kawę na szczycie wykombinowaliśmy jeszcze dwie ferratki B/C i to na wysokości ponad 2000 m npm więc będzie dużo chłodniej. Rano wsiadamy do autobusu i zasuwamy do miejscowości Chamrousse na wysokości 1600 m npm. gdzie ruszamy kolejką gondolową na ponad 2000 m npm. Jest cudownie chłodno, pierwsza ferratka Lacs Robert, daje nam piękne widoki na jeziorko poniżej nas, a druga Des 3 Fontaines daje mi niesamowitą adrenalinę na mostkach linowych, których się boję dużo bardziej niż przewieszeń. Zabawy mamy co niemiara, a Rafał jeszcze namawia na powrót na Bastylię trudniejszym wariantem, ale jak pomyślę o mostku linowym i temperaturze jaka będzie w Grenoble to mi się odechciewa. 🙂
Link do relacji: Grenoble i Chamrousse 2026U
Włochy, Lecco
19 – 21 czerwca
Dobra cena lotów do Włoch to lecimy do Bergamo i zasuwamy nad cudowne jezioro Como, a tam w Lecco już na nas czekają via ferraty. Ruszamy na start Gamma Uno z tym, że 30+ stopni i wiszenie na ścianie nie służy nam za bardzo, a szczególnie mi. 🙂 Finalnie udaje się wyjść na szczyt i uzupełnić braki wody. Drugi dzień ruszamy już spokojnie na również znaną nam ferratkę Galleria di Morcate wspinając się nad tunelem drogowym z widokami na cudowne Como. Powrót z Malpensy bez niespodzianek, Włochy jak zawsze nas nie zawiodły. 🙂
Uzbekistan, Morze Aralskie, Góry Tienszan
19 maja – 3 czerwca
Uzbekistan… oj się działo, najpierw Bożenka namówiła mnie na Morze Aralskie, gdzie zobaczyliśmy co myśl radziecka narobiła z przyrodą. Przejazd jeepem po terenach, które kiedyś były morzem robi niesamowite wrażenie, do tego zostaliśmy na noc w jurcie nad samy jego brzegiem. Zasolenie jest tak duże, że nie ma już w nim ryb, a brzeg jest niesamowicie zdradliwy, co widać m.in. po zakopanych samochodach, których już wydostać się nie udało. Za to druga część nie była już tak depresyjna i ruszyliśmy w Góry Niebiańskie (Tienszan), oj tam się działo. Forsowaliśmy rzeki, spadłem ze skał do wody i pociągnął mnie jej nurt, dziabnął mnie szerszeń, spaliśmy w barakowozie, spotkaliśmy masę fantastycznych ludzi, wygłaskałem psy pasterskie 🙂 zdobyliśmy niesamowity płaskowyż Pułatchan (Pulatkhan). Finalnie nie wierzyliśmy, że z jakiegoś totalnego zadupia zabierze nas taksówka Yandexa, co okazało się błędne, bo czekałem na taksi 10 minut i już pomykaliśmy do Taszkentu i to przy otwartych oknach bo śmierdziało od nas niemiłosiernie po 6 dniach wędrówki z namiotem. Sam Taszkent z ich niesamowitym metrem też był super miejscem. Powiem tyle, kraj warty polecenia z bardzo sympatycznymi mieszkańcami i genialnymi górami.
Link do relacji: Uzbekistan 2026
Bułgaria, Sofia, Czerni Wrych
24 – 27 kwietnia
Bardzo lubimy Bułgarię, jak nie lądujemy w Burgas i nabieramy energii w kochanym Sarafovie, to lecimy do Sofii i tam na przedłużony weekend szwendamy się po górach. Tym razem znowu odwiedzamy najwyższy szczyt górującego nad Sofią pasma Witosza. Czerni Wrych 2290 m npm. Dojazd z Sofii bardzo przyjemny bo praktycznie pod samo schronisko Balkanity Hut mamy autobus, które bardzo polecamy z racji niesamowitego klimatu, usytuowania i bardzo sympatycznej obsługi. Tam też spędzamy dwie noce dobrze bawiąc się w górach do tego na sam koniec odwiedzamy Narodowe Muzeum Historii Wojskowości w Sofii, które bardzo polecamy. No i wreszcie udało nam się zobaczyć w paśmie Witosza Kamienną Rzekę, bo jakoś przy covidzie poszliśmy inną trasą.
Francja, Reunion, GR R2, R3, R1
4 – 29 marca
Parę lat temu Covid pokrzyżował nam plany z wylotem na tą francuską wyspę, tym razem już nie było niespodzianek. Dolecieliśmy bez problemu na południowa półkulę Ziemi, gdzieś za Madagaskarem. Postanowiliśmy przejść wyspę z północy na południe szlakiem GR R2 z lekkim dodatkiem R3 i R1 zdobywają najwyższy szczyt wyspy a zarazem najwyższy szczyt wysp Oceanu Indyjskiego, Piton de Neiges 3070 m npm. Zachód i wschód słońca z tej wysokości jest cudowny, warto było zostać na noc w namiocie. Trasa zajęła nam 16 dni w tym dwa dni zero, przewyższenia miały ponad 13km i cała długość 208,9 km. No cóż mamy niedosyt szlaków długodystansowych. 🙂
Ponta do Sol, Wyspy Zielonego Przylądka
8 – 16 lutego
Na Wyspy Zielonego Przylądka polowaliśmy już dawno, ale zawsze loty były czarterowe na wyspę kurort i tak średnio nam to pasowało. Logistyka aby przedostać się dalej była dość uciążliwa. Do czasu, aż trafiły się nam loty liniami Cabo Verde Airlines na wsypę Sao Vincente i dalej promem na wyspę Santo Antao. Świetne szlaki trekkingowe, pyszne jedzenie, ciepełko, sympatyczni mieszkańcy i masa znajdziek, czyli to co lubimy najbardziej.
Link do relacji: Santo Antão, Cabo Verde 2026
Bergen, Norwegia
23 – 26 stycznia
Sezon rozpoczynamy Norwegią. Mamy pomysł na zimowe zdobycia szczytu Hananipa w miejscowości Trengereid niedaleko Bergen, a przy okazji jadą z nami nasi znajomi Piotrek i Kasia wraz z małym podróżnikiem Frankiem. Z nimi zwiedzamy Bergen oraz pływamy katamaranem po fiordach. Zaliczyliśmy też pływającą na morzu saunę. Oczywiście plan wykonany w 100 %. 🙂














































































































































































