Saloniki, Masyw Olimp 2014

Wstawki z oznaczeniem [M] napisał Marcin

Saloniki, Masyw Olimp czyli … Mitikas zwany miśkiem 🙂               GPS GoogleEarth      GPS

Olimp Panorama

Wyjazd do Grecji można opisać w jednym zdaniu 🙂 szybko i intensywnie 🙂 18.10.2014r w dwie godziny dotarliśmy liniami lotniczymi Ryanair z Modlina do Salonik, choć nie bez komplikacji 😛 było małe opóźnienie. Po 22:00 ruszyliśmy już autobusem w kierunku centrum miasta. Booking.com, mapa Google na komórce i bez problemu nawigowaliśmy się na hotel Alexsandria.

Widok z hotelu Alexandria  wschód słońca w Litochoro  wschód słońca w Litochoro  droga do Refuge A

[M] Taka ciekawostka; kanary w autobusach działają nawet po 22:00 i nie ma przebacz, bilet kupujemy w automacie, który znajduje się w autobusie, musimy mieć wyliczoną kwotę gdyż nie wydaje on reszty. 🙂 Teoretycznie 0,80 centów my kupiliśmy za 1,10 euro.

Późne dotarcie tam nie było żadnym problemem dla recepcjonisty a sam budynek był klimatyczny. Oczywiście spaliśmy też szybko 😛 żeby o godz. 6:40 19.10.2014r pędzić pociągiem do Litochoro.

droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A

[M] Kolejne miłe zaskoczenie ale to Europa a nie Indie, bilet kupiliśmy szybko i sprawnie pociąg już stał i czekał na nas na peronie. Zaskoczyło mnie to dlatego, że trochę Indie wytresowały mnie z kupnem czegokolwiek i spodziewałem się schodów jak choćby w polskim PKP.

Po godzinie podziwialiśmy już wschód słońca ponad morzem. Chwila oddechu po czym Marcin obdzwaniał miejscowe firmy taksówkowe żeby znaleźć transport do parkingu Prioni przy wejściu do Parku Narodowego Góry Olimp.

[M] Duży ukłon do Marzeny z blogu Greckie Skarby bo mnie jakoś tak zamroczyło z taksówkami przy logistycznym planowaniu wyjazdu, przecież to Europa – telefon dzwonię i mam 🙂

droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A

Sympatyczny taksówkarz był pod dworcem kolejowym już po około 7 minutach. I tak właśnie dotarliśmy do punktu startowego naszej wędrówki 🙂 Do schroniska Spilios Agapitos czyli Refuge A szliśmy szlakiem E4 przez około 3 godz. Pogoda była całkiem ładna, letnie spodnie i koszulka z krótkim rękawem były wystarczające a o jesieni przypominały nam tylko złote kolory liści na niektórych drzewach. Na starcie trasy i jeszcze w jednym miejscu mogliśmy uraczyć się pyszną wodą z górskiego źródełka.

droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A

Trasa początkowo przypominała szlaki w Bieszczadach by potem przejść w skaliste tatrzańskie klimaty. Jak już schronisko mieliśmy w zasięgu wzroku to obniżył się pułap chmur i zrobiło się trochę mgliście.

droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A  droga do Refuge A

Przy schronisku przywitały nas dwa psiaki, z których jednego Marcin ochrzcił owieczką a przy stolikach kolejny wielki psiak leżał i obserwował kto i co dobrego wcina a co jakiś czas domagał się poczęstunku.

Nasz nocleg  Schronisko  Piesiałek  Owca z kumplem

My nie byliśmy jeszcze aż tak bardzo głodni więc ograniczyliśmy się na początek do zupki z makaronem. Tutaj trzeba by powiedzieć kilka miłych słów o właścicielce schroniska 🙂 kobieta niesamowicie życzliwa, wcześniej już kontaktowaliśmy się z nią mailowo i nie było żadnego problemu z zarezerwowaniem sobie miejsca, przy meldunku sama zapytała czy przypadkiem nie mamy jakiejś zniżki i tu zaprocentowała nam znowu karta ubezpieczenia Alpenverein, oczywiście doradziła nam też wejście na Mitikas 2918 m n.p.m.(najwyższy szczyt w masywie Olimpu) następnego dnia bo miała być ładna pogoda. Po smacznej zupce chwilę poleniuchowaliśmy przy stoliku a potem wrzuciliśmy plecaki do jednego z wieloosobowych pokoi i ruszyliśmy na mały rekonesans.

w schronisku  Rekonesans  Rekonesans  Kwiatek:)

Z powodu mgły zrobiło się trochę chłodniej ale dzięki temu przynajmniej nie zgrzaliśmy się na podejściu. Postanowiliśmy na rozgrzewkę dojść do wysokości 2500 m n.p.m. Na górze nawet na chwilę rozpogodziło się 🙂 Następnego dnia przekonaliśmy się, że do szczytu Skala 2866 m n.p.m. przez który wiodła droga na Mitikas nie mieliśmy już aż tak daleko. Po powrocie do schroniska zamówiliśmy sobie gorącą czekoladę i zauważyliśmy, że dotarła tam też czteroosobowa grupa z Polski, którą już spotkaliśmy przed wylotem na lotnisku w Modlinie 🙂 już po ubiorze mogliśmy się domyślać, że gdzieś na szlaku pewnie się spotkamy 🙂

Rekonesans  Rekonesans  Rekonesans  Rekonesans

Nie nastawialiśmy budzika bo wiedzieliśmy, że rano 20.10.2014r na pewno obudzi nas krzątanie się osób wychodzących w góry. Tak też się stało. Ja oczywiście ile mogłam tyle odwlekałam moment wstania i pakowania się. Potem ciepła herbatka i śniadanko, kilka zdjęć wschodu słońca i w górę szlakiem E4.

[M] Kilka słów o wschodzie słońca: schronisko jest na 2100 m npm i znajduje się tam taras skierowany w kierunku morza, słońce startuje akurat z nad morza co daje naprawdę piękny wschód słońca do podziwiania 🙂

W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas

Do wysokości 2500 m n.p.m. trasa już nam znajoma a potem jeszcze trochę w górę. Szło nam całkiem dobrze bo wszystkich wyprzedziliśmy mimo że co chwilę zatrzymywałam się, żeby zrobić jakieś zdjęcia. Po dotarciu na szczyt Scala chwilę odetchnęliśmy i za strzałką narysowaną na skałach ruszyliśmy dalej w kierunku Mitikas.

W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas

Od razu pierwsze trudności 🙂 musieliśmy po niemalże pionowej skalnej ścianie zejść w dół za żółto-czerwonym oznaczeniem szlaku. Tu już zwolniliśmy i ostrożnie wyszukiwaliśmy kolejne chwyty na ręce i miejsca gdzie można by oprzeć stopy, na tym etapie dwóch chłopaków z poznanej już dzień wcześniej polskiej grupy nas wyprzedziło, ich koleżanki zostały jednak na górze i nie zdecydowały się zmierzyć z Zeusem na szczycie Mitikas :p trasa na krótkim odcinku się wypłaszczyła i ruszyliśmy pod górę.

W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas  W drodze na Mitikas  Na szczycie

Niestety nie wiedziałam też gdzie postawić nogi żeby zejść więc uznałam, że jednak idę w górę za Marcinem. W sumie to myślałam, że jak dojdę do końca tej ściany to będzie to już szczyt Mitikas, niestety ….. znowu trzeba było schodzić w dół, nawet znalazły się na jednym trudniejszym odcinku dwie metalowe linki, których można było się przytrzymać.

szybki wpis   wzywanie Zeusa  Widoki z Mitikasa  Widoki z Mitikasa

Potem znowu w górę, nie mniej stromym podejściem po skałach i wreszcie upragniony szczyt. Po drodze poprosiliśmy chłopaków, którzy nas minęli, żeby poczekali na górze. Nie było to dla nich problemem i dzięki temu mamy kilka wspólnych fotek, oczywiście odwdzięczyliśmy się tym samym 🙂 Jeśli chodzi o samą trasę na szczyt to było to naprawdę wiszenie w skale, przeważnie chwyty nie były na tyle pewne, żeby w przypadku obsunięcia nogi móc się utrzymać rękoma więc ja szłam z duszą na ramieniu i w jednym miejscu byłam już niemal zdecydowana zawrócić.

Bożenka na szczycie  Widok ze szczytu  Schodzimy  Schodzimy

Potem zrobiło mi się trochę wstyd bo po nas na szczyt weszło małżeństwo z dwójką dzieci w wieku około 12 lat chłopiec i około 8 lat dziewczynka.

[M] Na szczycie w metalowej skrzynce znajduje się zeszyt do którego można się wpisać. Po analizie zapisów byliśmy pierwszymi Polakami, którzy się tam wpisali 🙂 do tego Bożenka była pierwszą kobietą, która znalazła się na szczycie tego dnia 🙂 ja tez stałem na pudle byłem trzecim facetem 😛 Dodam jeszcze, że trasa jest bardzo fajnie oznaczona do tego mapa z Open Street Map w Garminie sprawdziła się naprawdę super, poniżej umieszczę link do strony gdzie na bieżąco aktualizowana jest mapa Grecji i Cypru dla Garmina i nie tylko.

trasa do Prioni  trasa do Prioni  trasa do Prioni  trasa do Prioni

Pozostało już tylko zejść w dół. Przez większość trasy nie było to nawet aż tak trudne jak się spodziewałam. W dwóch miejscach oczywiście się zawiesiłam i wpadłam trochę w panikę bo nie widziałam pod sobą żadnego pewnego miejsca gdzie mogłabym oprzeć nogi i żadnego pewnego chwytu na ręce. Ostatecznie po prostu obłapiłam skały tak jak mogłam i opuszczałam nogi licząc na to, że gdzieś w końcu czegoś stopą dostanę :/ ważne, że się udało tylko nogi miałam potem całe w siniakach.

Obiadek w schronisku  Bożenka i Mitikas :)  Bożenka i Mitikas :)  Bożenka i Mitikas :)

Ostatni etap tj. podejście na Skalę, którym wcześniej schodziliśmy już sobie odpuściliśmy bo w dół biegła ścieżka do szlaku. Co prawda było stromo i samo dojście do szlaku na dole już improwizowaliśmy ale zeszliśmy bez większych problemów. Jak tym szlakiem poniżej doszliśmy do trasy E4 to przy tablicy informacyjnej spotkaliśmy ponownie tamtą grupę z Polski a kawałek dalej jeszcze jedną polską parę 🙂

Tablica upamiętniająca tragedię z dnia 2.02.2006 r.  widoki ze szlaku na Mitikas  widoki ze szlaku na Mitikas  Bożenka i Mitikas :)

Miło było powymieniać się wrażeniami i pomysłami na kolejne wyprawy i wycieczki 🙂 Po dotarciu do schroniska uczciliśmy zdobycie szczytu zimną colą w puszce i zjedliśmy solidny obiad. Polecamy Spaghetti Bolognese i sałatkę grecką przygotowywane w schronisku 🙂 palce lizać ale porcje nie do przejedzenia. Marcin już spod schroniska zadzwonił do Kostasa i zamówił taksówkę na 17:30 na parkingu Prioni. Sądziłam, że do wyjścia z Parku dojdziemy przed czasem ale okazało się, że się przeliczyłam, końcówkę drogi musieliśmy bardzo przyspieszyć, żeby wyrobić się w czasie, nabraliśmy sobie jeszcze wody ze źródełka na drogę i pojechaliśmy w kierunku dworca.

szybki marsz do Prioni  szybki marsz do Prioni  Stacja kolejowa w Litochoro  Widok z hotelu Mandrino

Kostas był w szoku nie tylko tego, że zjawiliśmy się na czas co do sekundy ale też, że przyjechaliśmy do Grecji na tak krótko i zamiast nad morze poszliśmy w góry 😛 Na dworzec niestety dotarliśmy jakieś 5 min po odjeździe pociągu do Salonik ale i tak nastawialiśmy się na ten następny o 19:37. Poleniuchowaliśmy sobie trochę oglądając zrobione przez te dwa dni zdjęcia, pociąg przyjechał na czas a Saloniki znowu oglądaliśmy grubo po zmroku. Tym razem nocleg mieliśmy zarezerwowany w poleconym przez Marzenę hotelu Mandrino. 21.10.2014r o godz. 6:30 byliśmy już w drodze na lotnisko i tak zakończyła się nasza krótka ale cudowna przygoda z Grecją.

Tylko dzięki sklepikom na lotnisku mamy nowe sówki i flagę Grecji do kolekcji 🙂 Na lotnisku w Modlinie przywitał nas chłód i słota, taki zimny prysznic po ciepłej mimo jesieni Grecji 🙂

[M] Ikonki z krówkami na górze to  linki do trasy w wersji 3D  i 2D

Polecamy:

  1. Zmierzenie się z wejściem na Mitikas
  2. Blog Marzeny Greckie Skarby
  3. Schronisko Spilios Agapitos czyli Refuge A
  4. Taxi Kostas’a tel. +30 6932 885408
  5. Hotel Alexandria
  6. Hotel Mandrino
  7. http://www.swpegasus.com/ – strona z mapami OSM dla Garmina i nie tylko

 

Panorama ze Stefani w tle